26.10.08 (15:09) 0


A teraz... — Striptizerka wysupłała z tasiemki cekinów żylaste piersi — pokażę
państwu korzeń, a nawet ogon... zła. — Odwróciła się i zaczęła zsuwać czarne, błyszczące
majtki.
Publiczność małej salki Kabaretu Metafizycznego znieruchomiała wpatrzona w scenę.
Ucichła muzyka, przygaszono światła. Perkusista przestał wybijać rytm i też zapatrzył
się w czerwony krąg światła wydobywający z ciemności sceny pupę artystki.
Spomiędzy jej pośladków wymsknął się wąski, zakończony wiechciem krótkich włosów,
ogonek. Zaczynał się wiotką chrząstką u nasady kręgosłupa i przypominał wydłużony
palec niepewnie obmacujący otaczające go krągłości. Poruszany był rytmicznymi skurczami
pupy, aż znalazł wejście do odbytu*. Wyprężony wepchnął się w czeluść między
pośladkami. Striptizerka opadła na kolana, wsparta rękoma o zakurzoną podłogę kołysała
biodrami. Perkusista ocknął się z zapatrzenia i gwałtownymi uderzeniami w bęben
wtórował konwulsyjnym ruchom gwałconej przez własny ogon artystki. Jęknął akordeon,
zapaliły się światła. Na scenę wbiegł konferansjer. Przekrzykując spazmatyczne
krzyki gwałconej, zapowiedział atrakcję następnego wieczoru: — Mesdames, Messieurs,
zapraszamy na jutrzejszy spektakl. Występować będzie słynna Beba Mazeppo, kobieta
o dwóch łechtaczkach, dzięki której zobaczą państwo i usłyszą orgazm stereo!



ownlog.com; ratunku, co robić;